Wielkopolski Festiwal Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki jest organizowanym przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu przeglądem twórczości wielkopolskich fotografów. Przegląd realizowany jest na kilku poziomach zaawansowania, a w jego ramach odbywają się działania edukacyjne, konkursy i wystawy fotograficzne podejmujące tematykę naszego regionu. Do współorganizacji  Festiwalu  WBPiCAK zaprasza wielkopolskie instytucje kultury i organizacje pozarządowe, które co dwa lata, w drugiej połowie października, samodzielnie przeprowadzają na swoim terenie projekty fotograficzne wpisujące się programowo w ideę Festiwalu.

Tegoroczny festiwal potrwa od 10 do 30 października 2016 roku, w tym czasie w 37 miejscowościach naszego województwa, odbędzie się ok. 80 wystaw, spotkań i warsztatów fotograficznych podczas których swoją twórczość zaprezentuje indywidualnie 32 artystów, a w pokazach zbiorowych uczestniczyć będzie ponad 350 twórców. Do współorganizacji zostały zaproszone wielkopolskie instytucje kultury, organizacje pozarządowe, twórcy indywidualni i grupy twórcze. Partnerzy na podstawie własnych autonomicznych decyzji, samodzielnie w podanym terminie zrealizują własne projekty fotograficzne – konkursy, wystawy, warsztaty. Patronat nad Festiwalem objął Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak.

baner-mdk

W ramach tego festiwalu w naszej rodzinnej miejscowości zaprezentujemy 3 wystawy autorskie członków klubu – „Jesienne inspiracje” – Ryszarda Lenartowicza, „Coming out” – Olgi Głowackiej i „Fotografie” – Tomasza Starzyńskiego. Wernisaż pierwszej – Jesienne inspiracje – odbędzie się 19 września (środa) o godzinie 15:00 w Muzeum Technik Ceramicznych w Kole. Kolejne dwie wystawy – Coming out i Fotografie – wspólny wernisaż będą miały 21 września (piątek) o godz. 17.00 w Miejskim Domu Kultury w Kole.

Oprócz wystaw festiwalowi towarzyszą warsztaty – Zastosowania światła błyskowego w fotografii studyjnej.

warsztaty-studio

Pierwsze spotkanie warsztatowe odbędzie się 16 października od godz. 12.00 do 15.00 w Miejskim Domu Kultury w Kole, omówimy podczas nich studyjne lampy błyskowe elfo oraz mobilne oświetlenie studyjne, w którym wykorzystuje się zwykłe lampy błyskowe. Kolejne spotkanie przybliży praca z lampami przy fotografii portretowej – 6 listopada od godz. 11.00 do 14.00 – po krótkim wstępie, każdy z uczestników będzie mieć możliwość zrobienia zdjęć z wykorzystaniem lamp. Na trzecim spotkaniu zajmiemy się fotografią glamour – 13 listopada od godz. 11.00 do 14.00.

__________________________________

Projekt współfinansowany przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego.


PATRON FESTIWALU: Ireneusz ZjeżdżałkaWielkopolski Festiwal Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki

 (1972 -2008)   Absolwent poznańskiej Akademii Rolniczej. Jako fotograf debiutował w końcu lat 90. na 8 Krajowym Salonie Fotografii Artystycznej „Żary 98” i X Biennale Fotografii Górskiej w Jeleniej Górze. W latach 1998-2003 pracował w Galerii Fotografii „pf” mieszczącej się w Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu, a następnie był redaktorem naczelnym „Kwartalnika Fotografia”. W 2002 został uhonorowany Medalem Młodej Sztuki i został członkiem ZPAF. Należał do dokumentalistów polskich przełomu XX i XXI w.

LIPIEC 2008

Był poetą fotografii
Ireneusz Eryk Zjeżdżała. Słyszałem o nim od fotografików starszego (mojego) pokolenia, czytałem o nim w prasie lokalnej i ogólnokrajowej, rozmawiałem o nim zazwyczaj z Krzysztofem Grzechowiakiem, poetą, jego kolegą i sąsiadem z wrzesińskiego blokowiska, oglądałem jego zdjęcia zawsze, gdy była ku temu okazja. Do niedawna jeszcze nie miałem szczęścia go poznać, ale rosło we mnie przekonanie, że jest kimś ważnym, artystą niebanalnym, wschodzącą gwiazdą polskiej fotografii.
 
Potem nastał grudzień 2006 roku. Waldemar Śliwczyński, fotografik i redaktor naczelny „Wiadomości Wrzesińskich”, zaprosił mnie i K. Grzechowiaka do dyskusji redakcyjnej na temat – Czym jest tak zwana kultura? Zapis tej rozmowy, w której czwartym uczestnikiem dyskusji był właśnie Ireneusz Zjeżdżałka, ukazał się w „Kwartalniku Wrzesińskim” nr 24 (Grudzień 2006), bezpłatnym dodatku do „Wiadomości Wrzesińskich”, dodatku, jaki w znanych mi gazetach lokalnych się nie zdarza. Ireneusz był już wtedy zastępcą redaktora naczelnego „WW” i redaktorem naczelnym „Kwartalnika Fotografia”, jednego z najważniejszych periodyków poświęconych współczesnej fotografii.
 
Miałem więc szczęście, bo poznałem Ireneusza w miejscu, gdzie rodziły się i materializowały ważne przemyślenia i refleksje, poznałem go w czasie, gdy po swoich poznańskich doświadczeniach wrócił do Wrześni, gdzie mógł wreszcie osiąść (bo nie z samej pracy składa się człowiek), cieszyć się życiem jako tako ustabilizowanym, spokojnie zarabiać na chleb, założyć rodzinę. Wszystko, co wtedy Ireneusz powiedział o tak zwanej kulturze małego miasta powiatowego oraz o swoim aktywnym udziale w tejże kulturze, można sprowadzić do założenia, że na pewnym, obiektywnie wysokim poziomie aktywności i samoświadomości artystycznej nie należy już mylić (ani łączyć) działań etatowych instruktorów (muzyki, tańca, śpiewu, fotografii, czy malarstwa) z działaniami niezależnych od samorządowego garnuszka artystów (poetów, fotografików, kompozytorów), którzy muszą poświęcać mnóstwo czasu własnemu rozwojowi, aby to, czym się zajmują, było przejawem twórczego profesjonalizmu.
 
Młodszy ode mnie o 19 lat Eryk, człowiek niezwykle sympatyczny i rzeczowy, z którym potem współpracowałem przez kilka miesięcy, jako autor reportaży społecznych, pisanych dla „WW”, stał się dla mnie rodzajem „dowodu rzeczowego”, przykładem na to, że własna droga twórcza, że samoświadomość może osiągać wysoki, profesjonalny poziom bez względu na to, gdzie artysta tworzy, gdzie myśli, gdzie buduje podziwianą i akceptowaną przez innych ideę, w tym wypadku ideę współczesnej fotografii. Nadal słyszałem o nim od starszych kolegów, nadal oglądałem jego zdjęcia, autorskie albumy i książki literackie ilustrowane jego fotografiami. Prywatnie, był dla mnie dobrym człowiekiem, zwyczajnym, godnym szacunku Erykiem z wrzesińskiego bokowiska, a z racji uprawianej sztuki kimś niezwykle mi bliskim (braterstwo dusz?). Nie przeszkadzało mi to jednak dostrzegać w jego myśli fotograficznej (patrz, m.in.: „Kwartalnik Fotografia”) jakże cennego wyrafinowania intelektualnego i estetycznego, które charakteryzuje tylko wybitne osobowości i umysłowości. Przy tym wszystkim, w moim osobistym odczuciu, Eryk był poetą fotografii. A świat przedstawiony jego cykli fotograficznych był poezją najwyższej próby.
Krzysztof Szymoniak